Przejdź do treści

O trafnych wróżbach słów kilka…

Czasami lubimy się troszkę samooszukiwać tylko po to, by poczuć się dobrze. Jeśli jest to tylko od czasu do czasu, to czemu nie? Gorzej, jeśli jesteśmy święcie przekonani, że to co słyszymy jest prawdą.

W 1948 roku pewien psycholog, Bertram Forer, przeprowadził eksperyment, w którym dał studentom test analizujący ich osobowość, a następnie, po podsumowaniu wyników, dał im ową analizę osobowości. Zadaniem studentów była ocena owej analizy w skali 0-5, gdzie 0 oznaczało całkowitą nieprawdę, a 5 bardzo wysoką trafność. Średnia wszystkich studentów wyszła 4,26.

Problem w tym, że wszyscy studenci otrzymali taką samą analizę…

Nazywa się to efektem horoskopowym, efektem Forerea lub Barnuma, ale zostawmy te nazwy. Każdy chyba gdzieś podskórnie wie, na czym polega czytanie horoskopów w gazetach… Co ciekawe, dalsze badania nad zjawiskiem ujawniły, że osoby które podadzą jakieś dane osobie analizującej/wróżącej, na przykład podadzą swoje imię, nazwisko, datę urodzenia, są bardziej przekonane o tym, że ten właśnie horoskop jest specjalnie dla nich.

Na dodatek, jeżeli horoskop nie mówi o jakiś negatywnych wydarzeniach, tylko o czymś miłym i wychwala osobę dla której był ten horoskop, efekt ten jest mocniejszy.

Podobnie jeżeli wróżka cieszy się autorytetem lub ma dużą ilość osób śledzących ją na takim Facebooku na przykład. Wtedy przekonanie o trafności wróżb jeszcze bardziej wzrasta.

Warto uważać, w co się wierzy i dlaczego.

ardenti vento